Polećmy na Woffie! | Recenzja serialu animowanego „Hilda”

Napisała: Deneve - 22:39


Hilda | Ⓒ Netflix

Podobne, niepodobne?

Hildę postanowiłam obejrzeć ze względu na rzekome podobieństwo do Wodogrzmotów Małych. Niestety, podobieństwa można określić w trzech aspektach: animacja, główni bohaterowie to dzieci, są magiczne stworki. I tyle. Na upartego można powiedzieć, że jedno i drugie dzieje się „gdzieś w dziczy”. A i to nie do końca.
Tytułowa bohaterka, Hilda, jest bowiem dziewczyną „z dziczy”, z tym, że dość szybko jest zmuszona przeprowadzić się do Trolberg. Początkowo silnie oponuje, ale co można w takiej kwestii zdziałać, gdy jest się tylko małym dzieckiem? Przeprowadzka do Trolberg to nowe przygody, zdecydowanie różniące się od tego, co Hilda przeżywała otoczona naturą. Bynajmniej jednak nie jest mniej magicznych stworów oraz czekających na rozwiązanie zagadek. Pojawiają się też nowi przyjaciele.
To, czego brakuje Hildzie to przekaz, który trafiłby również do starszych widzów. Podczas oglądania nie mogłam się oprzeć, że to wszystko jest nieco zbyt łopatologiczne i przekazane w zbyt oczywisty sposób. Jeśli kreskówka coś pokazała, bohaterowie później powtórzyli to w dialogach, ot tak dla pewności. Żeby widz na sto procent zrozumiał.
Hilda latająca na Woffie | Ⓒ Netflix

Niezła. Ale nie bez wad!

Hilda jest poniekąd adaptacją. Całość opiera się na przygodach bohaterki o tym samym imieniu z serii powieści graficznych, które stworzył również Luke Pearson. Hildę poddano lekkiemu liftingowi: zdecydowanie inaczej wygląda jej nos i oczy, a sama kreska zaznała „współczesnego sznytu”.
Nie nazwałabym jednak Hildy złą animacją. Jest bowiem pełna ciepła i zdecydowanie urocza. Zarówno pod względem humoru oraz konstrukcji postaci, jak i graficznie. Nie jest może narysowana w bardzo skomplikowany sposób, ale całość ma ciekawą kolorystykę i wszystko ładnie się ze sobą komponuje. Żywe barwy szczególnie przyciągną przed ekrany dzieci, dla których czas spędzony przy Hildzie zdecydowanie nie będzie czasem straconym. Animacja czegoś ich nauczy, w dodatku sprawdzi się też jako przyjemna rozrywka.
Ze względu na dość toporny sposób przekazu animacja nie nada się dla starszych, nieco bardziej wymagających widzów. Mało tam również treści, które zwyczajnie mogłyby kogoś starszego zainteresować. Hilda jest bowiem momentami nieco dziecinnie naiwna, a poza tym ma drobne niedociągnięcia.

Elfy | Hilda | Ⓒ Netflix

Mimo wszystko – uczy

Animacja ta uczy o wielu istotnych rzeczach: że czasem po prostu trzeba odpuścić, że nie we wszystkim można być najlepszym. Standardowo zwraca uwagę na istotną rolę przyjaźni w życiu, wskazując jednocześnie na to, że nie powinno się przyjaźnić z osobami, przy których nie czujemy się dobrze lub którzy każą nam robić coś wbrew nam. Jednocześnie zwraca uwagę na ułomności bohaterów, choć robi to w nieco przerysowany sposób – ale to można zrzucić na karb dostosowania przekazu do młodszego odbiorcy. Czego mi w Hildzie zabrakło, to jednej ważnej lekcji na temat przepraszania i przyznania się do błędów, a myślę, że była ku temu okazja. Co więcej, wydaje mi się, że było to nawet potrzebne.
Co jeszcze Hilda robi dobrze? Jest mokrym koszmarem ksenofobów. W Trolberg są bowiem ludzie różnych kolorów skóry i przynależności etnicznej. Wyeksponowana została ciemnoskóra koleżanka Hildy, Frida. W tle przewija się również dziewczynka z włosami skrytymi pod hidżabem. Szkoda, że nie ma żadnej większej roli, ale fajnie, że jej postać się tam przewija.

Złośliwi mogliby powiedzieć, że z główną bohaterką, przez jej włosy, jest trochę jak z memami typu „wskaż główną postać”. ;)

Szczegóły:

Tytuł: Hilda
Typ: serial (animowany)
Data premiery: 21 września 2018 r.
Gatunek: animacja
Platforma: Netflix
Twórca: Luke Pearson
Liczba odcinków: 13
Liczba sezonów:

  • Udostępnij:

Może Ci się spodobać

0 komentarze